środa, 22 lutego 2012

Urodziny Biblioteki Narodowej

Z tej okazji warto odwiedzić w tym tygodniu siedzibę zbiorów specjalnych w Pałacu Krasińskich, gdzie do soboty tylko można zobaczyć między innymi rękopisy Kochanowskiego i Słowackiego.
Więcej w artykule:
http://wyborcza.pl/1,76842,11186647,Czytanie_jak_seks_i_jedzenie___urodziny_Biblioteki.html

poniedziałek, 20 lutego 2012

Pałac Paca-Radziwiłłów

W zeszły weekend kolejny raz wybrałam się na wycieczkę organizowaną przez We Love Warsaw – tym razem celem był Pałac Paca-Radziwiłłów, szerszej publiczności znany jako siedziba Ministerstwa Zdrowia (albo jako „Anty-ministerstwo zdrowia”, jak rzucił pewien wzburzony przechodzień widząc formującą się grupkę naszej wycieczki – zapewne spodziewał się demonstracji...).

Pałac stanął tu po koniec wieku XVII sumptem księcia Dominika Radziwiłła i pozostawał w rękach familii Radziwiłłów do początku wieku XIX. W międzyczasie dzierżawiony był między innymi przez Czartoryskich, skoligaconych z Poniatowskimi, w związku z czym częstym gościem bywał tu Stanisław August.

Jedna z takich wizyt zakończyła się dla króla niefortunnie. 3. listopada 1771 w trakcie drogi powrotnej na Zamek na rogu Kapitulnej został napadnięty i uprowadzony przez konfederatów barskich, pragnących w ten sposób doprowadzić do detronizacji. Poprowadzono króla na północ i coraz bardziej nieliczna i zagubiona grupa porywaczy ostatecznie schroniła się na noc w marymonckim młynie. Tam Stanisławowi Augustowi udało się przekonać jednego z nich do uwolnienia – i tak król wyszedł z opresji cało.
Stanisław August uznał ocalenie za oznakę szczególnej opieki Opatrzności. Jedną z form wdzięczności była fundacja kościoła św. Karola Boromeusza na Powązkach – święty był patronem dnia, kiedy królowi udało się przekonać porywacza Kuźmę do pomocy i powrócić na zamek. Zresztą i na ołtarzu dopatrzymy się sceny porwania u dołu obrazu.
Natomiast ubranie, które miał na sobie w trakcie porwania, Stanisław August przechowywał do końca życia. W ostatnich miesiącach i my mogliśmy zobaczyć zabrudzoną koszulę i trzewik na wystawie w Zamku Królewskim.

Powróćmy do Pałacu. W 1823 został nabyty przez generała Ludwika Paca, który do przebudowy pałacu najął jednego z najbardziej zasłużonych dla Warszawy architektów XIX wieku, Henryka Marconi. Był to pierwszy projekt Marconiego w Warszawie.
Głównym tematem przebudowy był neoklasycyzm. Marconi zaczął od bramy i oficyn ciągnących się wzdłuż ulicy.

 Półkolista brama z dwoma wejściami – prawe prowadzi na dziedziniec pałacowy, a druga – na udawany mały dziedziniec, który nadaje jednak całości symetrii, jakże ważnej w dziełach nawiązujących dla klasycyzmu. Inny trik: pałac stoi pod kątem do ulicy, ale brama nadaje pozór prostopadłego ustawienia. Fryz wieńczący bramę przedstawia Tytusa Kwintusa Flaminiusa nadającego wolność miastom greckim.

Tak samo fasada jak i wnętrza zostały przebudowane w klasycyzmie. 

Jednak we wnętrzach nie tylko klasycyzm nie był jedyną inspiracją. Jeden z pokoi zbudowano w stylu neogotyckim. 

W ten sposób Marconi wrócił do stylu, w którym tworzył w trakcie swojego pierwszego projektu dla Paca, czyli neogotycki pałac w Dowspudzie (do chwili obecnej z pałacu owego ostała się tylko jedna wieża, portyk i piwnice...).
Inny pokój znowu urządzono w stylu mauretańskim – ostatecznie to czasy romantycznej fascynacji wschodem.




Niedługo Pac cieszył się swoim pałacem. W ramach represji za udział w powstaniu listopadowym pałac mu skonfiskowano i od tej pory stał się obiektem instytucji rządowych. Najpierw była to siedziba władz gubernialnych; następnie aż do ostatniej wojny mieścił się tu sąd okręgowy. W sali kolumnowej miał miejsce proces Eligiusza Niewiadomskiego. 

Zaś z wydarzeń fikcyjnych, rozegrał się tu proces o kamienicę z „Lalki” Prusa.

W czasie wojny pałac został częściowo zniszczony, a po odbudowie przekazany Ministerstwu Zdrowia.


  • Bedeker warszawski, Karol Mórawski, Wiesław Głębocki, Iskry 1996


P.S. Klamka w sąsiednim kościele kapucynów:-)


niedziela, 19 lutego 2012

Międzynarodowy Dzień Przewodnika

Warszawskie obchody tego święta organizowane są przez Warszawski Oddział Przewodników przy współpracy Fundacji Varsaviana . Dokładny plan bezpłatnych imprez można znaleźć tutaj .
 Ja osobiście zachęcam do wzięcia udziału w niedzielnych grach miejskich, szczególnie w grze pod tytułem "Jak to było, panie Jarzębski?", w której wezmę udział:-)

piątek, 3 lutego 2012

Kino, kawa i Warszawa

Dom Spotkań z Historią rozpoczyna weekendowy cykl filmowy o Warszawie i z Warszawą w tle.
W najbliższą niedzielę film z 1937 pt. "Dorożkarz nr 13": http://www.dsh.waw.pl/pl/4_1179

sobota, 21 stycznia 2012

Chwała Saperom

Kiedy 17 stycznia do lewobrzeżnej Warszawy wkroczyły przyjacielskie siły radzieckie z Wojskiem Polskim u boku i tym samym stolica została wyzwolona spod okupacji niemieckiej, rozpoczęto prace zmierzające do przywrócenia miastu funkcjonalności.
Jedną z głównych potrzeb była normalna komunikacja. Priorytetem więc stało się m.in. przywrócenie przeprawy przez Wisłę po tym, jak wycofujące się wojska niemieckie wysadziły mosty. Wojska inżynieryjne najpierw wybudowały most pontonowy w okolicach mostu Poniatowskiego (już 18 stycznia). Następnym ich dziełem był most wysokowodny u wylotu Karowej, wybudowany niedługo później, w lutym.
Po odgruzowaniu można było rozpocząć kolejne zadanie, którym było rozminowanie stolicy. W pierwszej kolejności zabrano się za główne arterie i przejazdy, ważne pod względem komunikacyjnym. Przejezdne drogi były potrzebne też do  przeprowadzenia defilad zwycięskich wojsk! Także okolice Grobu Nieznanego Żołnierza zostały rozminowane jako jedne z pierwszych i tak już wkrótce mogła stanąć przy nim honorowa warta, pierwszy raz od września 1939.
Pierwsza część akcji rozminowywania trwała do marca  1945, w trakcie której „rozminowano 68 km² terenu, 453 km ulic i dróg, oczyszczono z niemieckich min 990 bloków i 102 obiekty o szczególnym znaczeniu” (Historia Warszawy, str. 372).
Była to praca szczególnie trudna ze względu na porę roku: ziemia była zamarznięta, a śnieg przykrywał ewentualne oznaki obecności min.
Po sprawdzeniu budynków i ich oczyszczeniu żołnierze oznaczali domy stosownym napisem, np. „min nie ma”. Jeszcze ostało się w Warszawie kilka takich napisów:
http://syrenigrod.fotolog.pl/sprawdzono-min-nie-ma,1771717,link.html
Rozminowywanie trwało jeszcze przez długi czas. Zasadnicze prace zakończono w Warszawie w 1946, choć oczywiście niewypały znajdowano w mieście jeszcze przez wiele lata.



By upamiętnić działania saperów w czasie wojny oraz po jej zakończeniu, w 1975 r. wystawiono im pomnik, który stanął na osi głównej alei ówczesnego Centralnego Parku Kultury.

Część pomnika, która głównie rzuca się w oczy, to klęczący żołnierz, który w skupieniu rozbraja minę, a wokół niego strzelają w górę pylony, symbolizujące wybuch...


Pylony ozdobione są osiemnastoma płytami z płaskorzeźbami przedstawiającymi główne zadania saperów (wojsk inżynieryjnych): minowanie,

rozminowywanie, budowanie przepraw wodnych, czy pomoc w czasie klęsk żywiołowych.

Płaskorzeźby przedstawiają też konkretne wydarzenia z historii wojsk inżynieryjnych. I tak tu – płaskorzeźba przedstawia budowę wspomnianego saperskiego mostu pontonowego, łączącego obie strony Warszawy.


Inna płaskorzeźba nawiązuje do sforsowania Odry w kwietniu 1945. Mosty zbudowane w rejonie Gozdowic i Siekierek utorowały wojskom polskim i rosyjskim drogę na Berlin. Wydarzenie to upamiętnia Dzień/Święto Sapera 16. kwietnia. Tego dnia co roku odbywają się obchody właśnie tu po pomnikiem.

Tuż obok pomnika, po prawej stronie patrząc od strony parku, znajduje się 10 tablic ustawionych tu w 2000 roku z wyrytymi nazwiskami 658 saperów, którzy polegli w trakcie rozminowywania kraju.

Kolejny element pomnika znajdziemy idąc przejściem podziemnym pod Wisłostradą. Na ścianie zamykającej tunel widzimy płaskorzeźbę „Desant”.

Nawiązuje ona do wydarzeń z powstańczego września, kiedy kilka oddziałów 1 Armii Wojska Polskiego przedarło się w tym rejonie (oraz na Żoliborzu) z prawego brzegu rzeki. Na płaskorzeźbie widzimy żołnierzy przedostających się przez wzburzoną od eksplozji rzekę oraz walki na brzegu.
Walki na Czerniakowie skończyły się śmiercią większości żołnierzy, reszta była zmuszona do  wycofania się. Wydarzeniom tym poświęcona jest też "Płyta Desantu",  którą odnajdziemy po wyjściu z podziemia.



Z płyty rozciąga się już widok na rzekę, przystań tramwaju wodnego, plażę i wejście do Portu Czerniakowskiego. Właśnie w tym przesmyku znajduje się ostatni element pomnika poświęconego saperom. W wodzie stoi statua przedstawiająca trzech żołnierzy, którzy za pomocą ręcznego urządzenia o nazwie „baba” wbijają w dno bale budując most.



Korzystałam / do poczytania:

  • Historia Warszawy, Marian Marek Drozdowski, Andrzej Zahorski, Wydawnictwo Jeden Świat, 2004
  • „Pomnik Chwała Saperom” - opracowanie autorstwa zespołu oficerów wojsk inżynieryjnych, konsultant: gen. dyw. Czesław Piotrowski


niedziela, 18 grudnia 2011

Kotwica Polski Walczącej

„Otóż w swojej ignorancji przez całe życie byłem przekonany, że „kotwica”, powstała spontanicznie, że pewnej czarnej okupacyjnej nocy jakiś harcerz z Szarych Szeregów namalował ją na murze i potem poszło. Potem od kotwic gwałtownie się zaroiło, nigdy bym nie podejrzewał, że było zupełnie inaczej. Jak się okazuje, moja wiedza była kompromitująco żadna, moja indolencja imponująca, (…). Otóż „kotwica” wyłoniona została w w podziemnym konkursie plastycznym zorganizowanym w 1942 przez Biuro Informacji i Propagandy Komendy Głównej AK, przyszło na ten konkurs 27 prac, a zwyciężyła harcerka Anna Smoleńska, słuchaczka podziemnych kursów graficznych. Znak, który znać powinno każde dziecko w tym kraju, jest więc dziełem nieznanej nikomu dziewczyny, która rok później zginęła w Auschwitz. (…)” - pisze Krzysztof Varga w felietonie „Kotwica Smoleńskiej” (Gazeta Wyborcza, 10-11. grudnia 2011).
Varga powołuje się tu na album „Nie gęsi. Polskie projektowanie graficzne 1919-1949” Piotra Rypsona.
Przeglądając internet natknęłam się na wątpliwości związane z autorstwem „kotwicy”; niektóre źródła przypisują je niejakiemu Janowi Sokołowskiemu:

I na koniec jeszcze raz podłączę się pod odczucia pana Vargi:
„Dotrzeć jednak do pozostałych 26 projektów symbolu Polski Walczącej, które w konkursie z pracą Smoleńskiej przegrały, to byłoby sensacyjne, to byłoby wydarzenie kapitalne, od kiedy przeczytałem u Rypsona o tej historii, nieustannie sobie te odpadłe prace wyobrażam.”

sobota, 17 grudnia 2011

Dom Probostwa św. Aleksandra


Ulica Książęca. Z jednej strony nowoczesne osiedle Holland Park, z drugiej piaskowy biurowiec ING; naprzeciwko przeszkolony budynek Centrum Giełdowego. A wśród nich – neogotycka kamienica. To dom Probostwa kościoła św. Aleksandra.


Kamienica powstała na początku XX wieku. Budowa zakończyła się w 1902, wtedy też wprowadziło się do niej probostwo. Nowy budynek był odpowiedzią na zapotrzebowania rozrastającej się parafii. Dotychczasowa plebania mieściła się w skromnym budynku na rogu Placu Trzech Krzyży i Książęcej – tylko tyle carskie władze pozostawiły po konfiskacie większości budynku dokonanej w ramach represji popowstaniowych. Ówcześni księża narazili się zaborcom udostępniając swoje pomieszczenia konspiratorom – to tu zebrał się i obradował Komitet Centralny Narodowy w styczniu 1863. Ponadto jeden z tutejszych wikariuszy należał do Komitetu.

Przez kilka kolejnych dekad pamięć o tym wydarzeniu najwyraźniej wyblakła w pamięci władz carskich. Parafia mogła zakupić sąsiednią działkę i wybudować na niej wspomnianą w kamienicę. Pojawiła się pseudo-średniowieczna wieżyczka, szczyty i ostrołukowe okna projektu Tomasza Saryusza-Bielskiego.

Późniejsza historia budynku łączy się już nie tyle z historią Polski, co wręcz historią światową. Jak możemy wyczytać na tablicach pamiątkowych na ścianie kamienicy, tu mieszkali dwaj przyszli papieże: Achilles Ratti oraz Giovani Montini.
Ratti, który przeszedł do historii jako Pius XI, przybył do Warszawy w 1918 jako wizytator Stolicy Apostolskiej i zagościł na plebanii parafii św. Aleksandra. Wraz z odzyskaniem przez Polskę niepodległości został pierwszym nuncjuszem i początkowo tu właśnie miała siedzibę nuncjatura. Pracował tu do roku 1921. W trakcie pobytu w Warszawie poznawał historię i sytuację odradzającego się państwa polskiego; podobno także później podkreślał swoje związki z Polską, nazywając się czasem „polskim papieżem”.
Natomiast Montini, późniejszy Paweł VI, pracował tu w 1922 jako sekretarz nuncjatury.
(Później nuncjatura została przeniesiona na ul. Szucha, gdzie, z przerwą na II Wojnę Światową i PRL, znajduje się do dziś).



Zniszczenia wojenne w dużym stopniu oszczędziły kamienicę probostwa, jednak w latach 70. jej istnienie było podobno zagrożone. Przewidywano poprowadzenie tu drogi od ul. Kopernika nad al. Jerozolimskimi do Placu Trzech Krzyży; droga miała skręcać na Plac na wysokości plebanii. Jednak jako że trasa w takim kształcie biegłaby tuż obok Komitetu Centralnego PZPR, władni wyrazili swoje obiekcje wobec takiej lokalizacji i projekt nie doszedł do skutku.

Obecnie w kamienicy znajdują się mieszkania księży, punkt Caritas, świetlica.

Korzystałam / do poczytania: