Coś się jednak rusza. Oto w 2015 otworzyła się nowa część dworcowa od strony al. Jerozolimskich z piękną przeszkloną kopułą zapraszającą do podróży. Wnętrza podziemia jeszcze czekają na swą, nomen omen, kolej, ale zapowiada się poprawnie.
Plany na rozwój są wielkie. Warszawa Zachodnia ma się znacząco ro- i przebudować: wizualizacje i plany można podejrzeć tutaj. Niedawna przesiadka na Zachodnim uświadomiła mi, że plany już wchodzą w życie. Z mediów coraz więcej słychać o rozbudowie i otworzeniu Dworca Głównego, który ma odciążyć Zachodni na czas remontu. Najwyższy więc czas opublikować moje coraz bardziej archiwalne zdjęcia.
Warszawa Zachodnia jest bramą do Centrum: niektóre widoki i perspektywy mają potencjał i bywają urzekające (jeśli się lubi torowiska).
Ja osobiście częściej korzystam z Dworca Centralnego - bo naprawdę jest Centralny i dość łatwy w osiągnięciu (nawet kiedy mieszkałam na Gocławiu i najbliżej miałam do Wschodniego, jakoś sprawniej mi było dostać się na Centralny - i zapewne zajmowało mi to niewiele dłużej niż ewentualny dojazd na Wschodni).
Historycznie Dworzec Zachodni łączy się z Koleją Warszawsko-Wiedeńską, jako że w tych rejonach znajdowały się torowiska, parowozownie i tym podobna infrastruktura towarowej części KWW. Jednak niewiele ostało się materialnych pamiątek z epoki Drogi Żelaznej Warszawsko-Wiedeńskiej. Kilka budynków z czerwonej cegły tu i ówdzie z przełomu XIX i XX wieku - pozostałości po infrastrukturze bocznic i warsztatów.
(Widoczne na horyzoncie "wolskie Koloseum", czyli zbiorniki gazu z lat 80. XIX wieku nie są bezpośrednio związane z Dworcem, niemniej dodają klimatu i przyciągają myśli ku czasom industrializacji.)

Po nielegalnym przejściu przez tory, trafiamy na pozostałości po fabryce Lilpop, Rau i Loewenstein (ul. Bema). Była to największa przedwojenna fabryka, specjalizująca się w produkcji wagonów kolejowych, tramwajowych i parowozów. Większość rozległego kompleksu została wyburzona w trakcie wojny, ostało się pięć budynków. Obecnie mieszczą się w nich małe biznesy i kluby, m.in. kultowe Voo-Doo (jeśli pandemia ich nie zmiotła).




















































