wtorek, 3 listopada 2020

jesienny Ogród Krasińskich

Sobotni spacer. Wita mnie Ślepowron, herb Krasińskich wieńczący zabytkową bramę.

Brak słońca, ale płomienno-złociste liście robią swoje...


niedziela, 25 października 2020

jesienno-wieczorne Łazienki

Z racji intensywnych planów weekendowo-szkoleniowych, na spacer wybrałam się dopiero późnym popołudniem. Słońce zdążyło już schować się za horyzontem, jednak Łazienki i tak rozświetlone były jesiennymi liśćmi...



Zdjęcia robię telefonem (widać, że nie mają pretensji do profesjonalizmu!). Czasem nie mogę się zdecydować na filtr lub ostrość... Pałac na Wyspie - wśród ferii jesiennych drzew?...

...czy mrocznie, w zapadającym zmroku? ;-)

Jeden z napotkanych pawi był chyba albinosem??
Biały Domek prezentuje się wyjątkowo fotogenicznie o zmroku. Nie byłam jeszcze w odnowionych wnętrzach. Mam nadzieję, że sytuacja niedługo się unormuje, by można było swobodnie zwiedzać...
Chopin mówi: "dobranoc!"

niedziela, 18 października 2020

Rozkosz! jesienny spacer po skarpie ursynowskiej

Niewiele jest miejsc w Warszawie, w których mnie jeszcze nie było. I jakże lubię nadrabiać te braki. W jesienne popołudnie wybrałam się na Ursynów, by przyjrzeć się dawnemu Pałacowi Krasińskich - dziś siedzibie rektoratu SGGW.

Pierwsza rezydencja stanęła tutaj za sprawą księżnej Izabeli Lubomirskiej około 1775-80. (nota bene, nie jedyne to miejsce na skarpie warszawskiej, w którym twórczo maczała palce). Pochodzenie nazwy "Rozkosz" ma kilka wersji. Wersja pikantna: willa powstała dla faworyta księżnej, szambelana Maisonneuve. Wersja nieco grzeczno-matczyna, z mniejszą nutą pikanterii: miejsce to miało być gniazdkiem dla córki księżnej na miesiąc miodowy. Jest też wersja zupełnie nie romantyczna, wg której pierwszy dworek stanął tu dla pułkownika Maisonneuve i dopiero później został odkupiony przez Aleksandrę Potocką, córkę księżny.
W każdym razie w latach osiemdziesiątych XVIII na pewno urzędują tu już Potoccy, a szczególnie mąż Aleksandry, Stanisław Kostka Potocki - architekt-amator, który wraz z Christianem Aignerem przebudował pierwotny budynek. Obecny neorenesansowy kształt to jednak już połowa lat 50. XIX wieku, za władania Krasińskich, którzy też pozostawili swoje nazwisko w nazwie pałacu. Przyjrzyjmy się zatem pałacowi.
Szczyt tympanonu elewacji frontowej zdobią figurki dzieci - personifikacje czterech pór roku.
W bocznych niszach figury przedstawiają Ceres i Fortunę: 
  

Ponad nimi popiersia hetmanów zasłużonych w polskiej historii: 
Rzeźby zdobią także elewację ogrodową, ta jednak, razem z tarasem na skarpie, jest niedostępna dla przypadkowych spacerowiczów (tylko z przewodnikiem na specjalne okazje). Pozostają internety.

Na osi pałacu, w stronę bramy i ulicy Nowoursynowskiej:

Pałac otoczony jest budynkami powojennymi, które skutecznie wtapiają się w wiekowe otoczenie. Niby socrealizm, ale całkiem wdzięczny, mieszanka inspiracji minionymi wiekami i modernizmem.
Dąb Józef, którego naruszenie będzie karane chłostą!

Kolejne boczne oficyny - z daleka nasuwają skojarzenie z klasycyzmem, ale z bliska okazuje się, że kolumny zamiast akantów zwieńczone są liśćmi paproci. Jak swojsko!

Jeszcze bardziej swojskie są kamienne mozaiki w chodniku (przed powyższym budynkiem. Owoce i kwiaty w sam raz dla szkoły gospodarstwa wiejskiego!

Po przeciwnej stronie alei, pawilon w podobnym stylu. "Mens agitat molem, czyli "duch porusza materię" (Wergiliusz, "Eneida").

Tuż obok, budynek wydziału ekonomicznego skąpany w słońcu:
Powyższe pawilony zostały wybudowane zostały po 1949. Wtedy teren został przeznaczony dla Centralnej Szkoły Państwowych Ośrodków Maszynowych i Spółdzielni Produkcyjnych (co za nazwa!). W ręce SGGW pałac z otoczeniem przeszedł w 1956.
 
Na trenie kampusu znalazłam dwa pomniki, które karzą wrócić do historii posiadłości i wyliczyć jej właścicieli lub użytkowników. Od początku: Lubomirska (być może) / Maisonneuve (twórca lub użytkownik), Potoccy (na pewno). W XIX wieku przechodziła z rąk do rąk, by w 1822 trafić w ręce Juliana Ursyna Niemcewicza. Kim był - niech przemówi kamień:

Dodajmy, że od jego przydomku wzięła się nazwa Ursynowa :-) Po upadku powstania listopadowego pałac został skonfiskowany.

Od połowy XIX wieku wchodzi we władanie Krasińskich, którym zawdzięcza formę i nazwę. Spadkobiercą Krasińskich był hrabia Edward Raczyński. On przekazał teren odrodzonemu państwu w 1921. Od tamtej chwili posiadłość związana jest z edukacją.


Porzucam tu cywilizację, by spotkać się z dziką naturą w rezerwacie Skarpa Ursynowska. To 20 ha wydartych miastu, by uchronić je od zakusów urbanizacji. Teren ten jest chroniony prawnie do 1996.

W trakcie spaceru naprawdę czułam się jak w puszczy... Zaczynało już powoli zmierzchać, na szczęście jedyne dzikie zwierzęta jakie spotkałam na mojej drodze wyglądały tak:

czwartek, 3 września 2020

detale powojennej Katowickiej

Saska Kępa kojarzy się głównie z przedwojennym modernizmem, jednak znajdziemy tu też ślady interwencji powojennych.

“Odbudowa kraju 1946” - kamienna płytka na jednym z domów na ul. Katowickiej na Saskiej Kępie. Jeden ze spacerowników w mojej biblioteczce nazywa ją gmerkiem, tak jak zwały się herby" średniowiecznych mieszczan. 

Czy ta nieco abstrakcyjna forma jest czytelna? czy widać, że przedstawia cyrkiel?  Chyba już sam poziom uproszczenia wskazuje na to, że czasy topornego socrealizmu jeszcze nie nadeszły.


Odbudowę, a raczej przebudowę miasta BOS postanowił rozpocząć od dzielnic najmniej zniszczonych, a więc nadających się do zasiedlenia najszybciej, takich jak Bielany, Mokotów, czy Saska Kępa właśnie. Jeden z przedwojennych (jak i powojennych) mieszkańców Katowickiej, Bohdan Lachert, czynny członek BOS-u, brał udział w przeobrażaniu ulicy w socjalistyczną idyllę. Ulicę poszerzono, ozdobiono rzeźbami, które tu i ówdzie ciągle można odnaleźć. W jednym z budynków miało swoje biura BOS. I tak burżuazyjna dzielnica stawała się częścią wizji socjalistycznego państwa: demokratycznie, przestrzennie, funkcjonalnie, wspólnie.

Temu eksperymentowi osobny rozdział poświęca Grzegorz Piątek w świetnej książce „Najlepsze miasto świata”.