Sobotni spacer. Wita mnie Ślepowron, herb Krasińskich wieńczący zabytkową bramę.
Brak słońca, ale płomienno-złociste liście robią swoje...
Sobotni spacer. Wita mnie Ślepowron, herb Krasińskich wieńczący zabytkową bramę.
Brak słońca, ale płomienno-złociste liście robią swoje...Z racji intensywnych planów weekendowo-szkoleniowych, na spacer wybrałam się dopiero późnym popołudniem. Słońce zdążyło już schować się za horyzontem, jednak Łazienki i tak rozświetlone były jesiennymi liśćmi...
Zdjęcia robię telefonem (widać, że nie mają pretensji do profesjonalizmu!). Czasem nie mogę się zdecydować na filtr lub ostrość... Pałac na Wyspie - wśród ferii jesiennych drzew?...
Niewiele jest miejsc w Warszawie, w których mnie jeszcze nie było. I jakże lubię nadrabiać te braki. W jesienne popołudnie wybrałam się na Ursynów, by przyjrzeć się dawnemu Pałacowi Krasińskich - dziś siedzibie rektoratu SGGW.

Na osi pałacu, w stronę bramy i ulicy Nowoursynowskiej:
Po przeciwnej stronie alei, pawilon w podobnym stylu. "Mens agitat molem, czyli "duch porusza materię" (Wergiliusz, "Eneida").
Tuż obok, budynek wydziału ekonomicznego skąpany w słońcu:Dodajmy, że od jego przydomku wzięła się nazwa Ursynowa :-) Po upadku powstania listopadowego pałac został skonfiskowany.
Od połowy XIX wieku wchodzi we władanie Krasińskich, którym zawdzięcza formę i nazwę. Spadkobiercą Krasińskich był hrabia Edward Raczyński. On przekazał teren odrodzonemu państwu w 1921. Od tamtej chwili posiadłość związana jest z edukacją.
Porzucam tu cywilizację, by spotkać się z dziką naturą w rezerwacie Skarpa Ursynowska. To 20 ha wydartych miastu, by uchronić je od zakusów urbanizacji. Teren ten jest chroniony prawnie do 1996.
Saska Kępa kojarzy się głównie z przedwojennym modernizmem, jednak znajdziemy tu też ślady interwencji powojennych.
“Odbudowa kraju 1946” - kamienna płytka na jednym z domów na ul. Katowickiej na Saskiej Kępie. Jeden ze spacerowników w mojej biblioteczce nazywa ją gmerkiem, tak jak zwały się herby" średniowiecznych mieszczan.
Czy ta nieco abstrakcyjna forma jest czytelna? czy widać, że przedstawia cyrkiel? Chyba już sam poziom uproszczenia wskazuje na to, że czasy topornego socrealizmu jeszcze nie nadeszły.
Odbudowę, a raczej przebudowę miasta BOS postanowił rozpocząć od dzielnic najmniej zniszczonych, a więc nadających się do zasiedlenia najszybciej, takich jak Bielany, Mokotów, czy Saska Kępa właśnie.
Jeden z przedwojennych (jak i powojennych) mieszkańców Katowickiej,
Bohdan Lachert, czynny członek BOS-u, brał udział w przeobrażaniu ulicy w
socjalistyczną idyllę. Ulicę
poszerzono, ozdobiono rzeźbami, które tu i ówdzie ciągle można
odnaleźć. W jednym z budynków miało swoje biura BOS. I tak burżuazyjna
dzielnica stawała się częścią wizji socjalistycznego państwa:
demokratycznie, przestrzennie, funkcjonalnie, wspólnie.
Temu eksperymentowi osobny rozdział poświęca Grzegorz
Piątek w świetnej książce „Najlepsze miasto świata”.