Przyznaję, o ile w Ogrodzie Dolnym bywałam przy okazji imprez odbywających się w Arkadach Kubickiego, to jednak był mój pierwszy raz w Ogrodzie Górnym.
Ogród Górny dostępny jest tylko w sezonie letnim, ale wstęp do niego jest wolny.
"Usytuowany na zboczu Ogród Górny został zaś pieczołowicie odtworzony na
bazie dostępnej ikonografii, m.in. obrazów Canaletta, fotografii z
okresu międzywojennego, a także planów rozbudowy ogrodów z końca lat
30., których realizację uniemożliwił wybuch wojny." - piszą na stronie Zamku.
Roślinność ogrodu nie jest okazała, ale wypielęgnowana. Ścieżki układające się geometrycznie mogą stanowić pole krótkiego, ale udanego spaceru.
Bo oprócz ogrodu możemy z bliska przyjrzeć się osiemnastowiecznej saskiej fasadzie.
A popijając kawę w zamkowej kawiarni można przyglądać się ruchliwej Wisłostradzie i drugiej stronie rzeki.
Świetnym rozwiązaniem byłoby dociągnięcie ogrodu do Wisły i poprowadzenie drogi pod ziemią... Może w (dalekiej) przyszłości!
Tymczasem cieszę się nowym-starym punktem widokowym.
środa, 20 lipca 2016
poniedziałek, 23 maja 2016
Ministerstwo Edukacji - Noc Muzeów
Lubię tę noc z wielu wymienianych już wcześniej powodów. Jednym z nich jest możliwość zajrzenia w miejsca najczęściej niedostępne. Chętnie odwiedziałabym fabrykę czekolady Wedla lub Filtry, ale perpsepktywa stania godzinami w kolejce działa skutecznie odstręczająco. Wybieram więc mniej oblegane miejsca. Tym razem - Ministerswo Edukacji w alei Szucha.
Grupę zbierających się turystów przywitali... gestapowcy.
...którzy także zbierali się, by wziąć później udział w rekonstrukcjach w Mauzoleum Walki i Męczeństwa znajdującym się w przyziemiu gmachu - to tu przecież w czasie wojny znajdował się urząd komendanta gestapo, tu sprowadzano więźniów z Pawiaka w celu przesłuchań. O wojennej historii budynku przypominaly też zmotoryzowane rekwizyty na dziedzińcu (i jeden smutny i puchaty).
Patrząc na główny dziedziniec warto wspomnieć, że wykorzystano tu 88 oryginalnych (t.j. z lat trzydziestych) płyt chodnikowych.
Właśnie dzięki obecności niemieckich sił policyjnych budynek ten wyszedł z wojny praktycznie bez szwanku i obecnie mamy tu do czynienia z ewenementem na skalę warszawską - oryginalnym przedwojennym budynkiem!
Wybudowany w latach 1927-30, by pomieścić rozstrzelone wcześniej resorty ministerstwa (wcześniej o różnych nazwach i kompetencjach), stanął pod nazwą Gmachu Misnistertwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego.
W stylu "klasycyzmu redukcyjnego" zaprojektował go Zdzisław Mączyński. Gmach cechuje monumentalizm, dający pojęcie o potędze nowego państwa, nowoczesność, prostota, elegancja.
Te same cechy można odnaleźć we wnętrzachw stylu art deco, wg projektu Wojciechu Jastrzębskiego i jego zespołu.
Hole to głównie kamień i sztukaterie ułożone w formy geometryczne.
Kilkumetrowy żyrandol pnie się przez kilka kondygnacji.
Biura to boazerie, płaskorzeźby w drewnie i wiele drobnych smaczków.
Oto miejsce strategiczne, czyli biuro minister edukacji.
Oryginalna plakietka w futrynie drzwi z nazwiskiem twórców / nazwą wykonawcy.
Nastęnie największa sala konferencyjna im. Anny Radziwiłł. Tu też możemy cieszyć oko w większości oryginalnym wyposażeniem. Oczywiście trzeba było wprowadzić pewne unowocześnienia, jak klimatyzacja lub projektor, ale wszelkie zmiany odbywają się pod okiem konserwatora. Gmach od 1973 figuruje na liście zabytków.
W korytarzach mijamy reprodukcje przedwojennego sgrafitto.
Boczna klatka schodowa.
Oprócz pracy ministertwa, budynek jest czasem użytkowany jako plan filmowy :) kręcono tu m.in. Bodo, Ranczo...
Moje dalsze plany muzealne już nie zakończyły się, jak chciałam.
Będąc w okolicy, chciałam też zobaczyć Ministerstwo Sprawiedliwości przy Al. Ujazdowskich, ale długa kolejka skutecznie mnie zniechęciła.
A koncert w Królikarni przewidziany na 21. został odwołany z powodu niepsrzyjających warunków atmosferycznych... Trudno - to przynajmniej zostało przełożone na późniejszy termin.
Grupę zbierających się turystów przywitali... gestapowcy.
...którzy także zbierali się, by wziąć później udział w rekonstrukcjach w Mauzoleum Walki i Męczeństwa znajdującym się w przyziemiu gmachu - to tu przecież w czasie wojny znajdował się urząd komendanta gestapo, tu sprowadzano więźniów z Pawiaka w celu przesłuchań. O wojennej historii budynku przypominaly też zmotoryzowane rekwizyty na dziedzińcu (i jeden smutny i puchaty).
Patrząc na główny dziedziniec warto wspomnieć, że wykorzystano tu 88 oryginalnych (t.j. z lat trzydziestych) płyt chodnikowych.
Właśnie dzięki obecności niemieckich sił policyjnych budynek ten wyszedł z wojny praktycznie bez szwanku i obecnie mamy tu do czynienia z ewenementem na skalę warszawską - oryginalnym przedwojennym budynkiem!
Wybudowany w latach 1927-30, by pomieścić rozstrzelone wcześniej resorty ministerstwa (wcześniej o różnych nazwach i kompetencjach), stanął pod nazwą Gmachu Misnistertwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego.
W stylu "klasycyzmu redukcyjnego" zaprojektował go Zdzisław Mączyński. Gmach cechuje monumentalizm, dający pojęcie o potędze nowego państwa, nowoczesność, prostota, elegancja.
Te same cechy można odnaleźć we wnętrzachw stylu art deco, wg projektu Wojciechu Jastrzębskiego i jego zespołu.
Hole to głównie kamień i sztukaterie ułożone w formy geometryczne.
Kilkumetrowy żyrandol pnie się przez kilka kondygnacji.
Biura to boazerie, płaskorzeźby w drewnie i wiele drobnych smaczków.
Oto miejsce strategiczne, czyli biuro minister edukacji.
Znakomita większość wyposażenia oryginalna. Tylko poszczególne elementy (np kilka krzeseł) zostało dosztukowanych później.
Oryginalna plakietka w futrynie drzwi z nazwiskiem twórców / nazwą wykonawcy.
Galeria wisielców, czyli fotografi wszystkich dotychczasowych ministrów edukacji.
Nastęnie największa sala konferencyjna im. Anny Radziwiłł. Tu też możemy cieszyć oko w większości oryginalnym wyposażeniem. Oczywiście trzeba było wprowadzić pewne unowocześnienia, jak klimatyzacja lub projektor, ale wszelkie zmiany odbywają się pod okiem konserwatora. Gmach od 1973 figuruje na liście zabytków.
W korytarzach mijamy reprodukcje przedwojennego sgrafitto.
Boczna klatka schodowa.
Oprócz pracy ministertwa, budynek jest czasem użytkowany jako plan filmowy :) kręcono tu m.in. Bodo, Ranczo...
Moje dalsze plany muzealne już nie zakończyły się, jak chciałam.
Będąc w okolicy, chciałam też zobaczyć Ministerstwo Sprawiedliwości przy Al. Ujazdowskich, ale długa kolejka skutecznie mnie zniechęciła.
A koncert w Królikarni przewidziany na 21. został odwołany z powodu niepsrzyjających warunków atmosferycznych... Trudno - to przynajmniej zostało przełożone na późniejszy termin.
wtorek, 3 listopada 2015
niedziela, 27 września 2015
piątek, 4 września 2015
Rzeź Woli
Skrzyżowanie ulicy Górczewskiej z Prymasa Tysiąclecia mijam z rzadka i widuję tylko z okien
autobusu. Z moich nielicznych przejazdów obok bardziej utkwił mi w pamięci salon
Nissan niż krzyż stojący przy rondzie.
Dopiero niedawno miałam sposobność, by dokonać rekonesansu skrzyżowania/ronda i przyjrzeć się uważniej miejscu pamięci, które ten krzyż wskazuje.
Stalowy krzyż nie jest samotny, obok
znajduje się tablica opisująca przebieg masakry, która miała tu miejsce na
początku sierpnia 1944, będąc jedną z odsłon
rzezi Woli. Do znajdujących się tu kiedyś hal kolejowych zapędzano okoliczną ludność cywilną, by ostatecznie w miejscu wskazanym przez pomnik wykonać
egzekucje, w trakcie których zginęły tysiące, od 4,5 do 12 tysięcy ludzi
(tablica wskazuje na tę wyższa liczbę).
Część z zabitych stanowiło około 360 pacjentów i
pracowników pobliskiego Szpitala Wolskiego (obecnie Instytut Gruźlicy i
Chorób Płuc) oraz cywile, którzy szukali w szpitalu schronienia. Wszyscy
zostali zapędzeni na to miejsce kaźni 5.sierpnia,
zwanego „czarną sobotą”, i tu rozstrzelani. Także koło szpitala znajdują
się stosowna tablica i głazy pamiątkowe.
Tutejsze tablice wyliczają z nazwiska te ofiary, które udało się zidentyfikować.
W tym "kompleksie pomnikowym" znajduje się też typowa tablica pamiątkowa, których
znajdziemy w Warszawie dziesiątki. Są to tablice autorstwa Karola
Tchorka, które od 1949 upamiętniają wojenne miejsca kaźni.
Na krawędzi tej jednej znajduje się też „prywatny” napis…
Podsumowując historię tego miejsca pamięci: najpierw stanął tu drewniany krzyż, następnie tablica Tchorka i przez długi czas były to jedyne formy uapmiętnienia rzezi w tym miejscu. Dopiero w 2009 stanęła tu tablica
z opisem wydarzenia (2009), a na miejscu starego drewnianego krzyża
postawiono obecny metalowy. Całość została oficjalnie
odsłonięta 5.sierpnia 2012. W kolejnych latach (2014) rozbudowano
pomnik o ścianę z reliefem, wymieniono tablicę z opisem oraz dodano
tablice z nazwiskami.
A tłem dla całości ciągle pozostaje salon Nissana, który stanął tu razem z parkingiem w 2003 na gruncie wydzierżawionym przez miasto…. Dzierżawca sugerował przesunięcie pomnika pod wiadukt, by oba "obiekty" nie przeszkadzały sobie nawzajem. Pomysł ten został
jednak odrzucony, bowiem zmiana lokalizacji pomnika przekłamywałaby
historię.
Stąd też tablica z reliefem, która miała choć częściowo zasłonić salon i się od niego odciąć.
Spór o dalsze sensowne zagospodarowanie tego miejsca trwa.
Subskrybuj:
Posty (Atom)










































